Dodano: 2009-11-26 19:32
<w onej chwili godzilla zionęła płomieniem i z rzeczonych paznokci ostały się ino dymiące kikuty> :roll:
Dodano: 2009-11-26 19:43
Oniemiała z wrażenia a przeszywający i piekący jak jasna cholera ból...dopełnił czary wezbranej w tym momencie złości :evil: :evil: :evil:
Giń maszkaro :!: Załadowała wszystkie działa i po kolei odpalała jedną armatę za drugą. To za moje paznokcie...dobyła miecza z pochwy i dalejże na potwora.
A masz - ty wiesz za co :!: I tym sposobem potwora usiekła :twisted:
Dodano: 2009-11-26 19:48
<widząc to kapitan błyskawicznie zrezygnował z podstępnego planu spiłowania pazurów Rose podczas jej snu i uśmiechnął się szelmowsko>
No, no, brawo, brawo
A teraz jeszcze czeka nas egzekucja tych tam, co to uciekli w panice z pokładu. :twisted:
<
odszedł do Rose i podał jej bukłak rumu>
Do dna, Waćpanna zasłużyła :twisted:
Dodano: 2009-11-26 20:10
Tego mi brakowało.:) A jakoweś cygarko się znajdzie :?: :wink:
Psubraty zasłużyli na egzekucje a jakże, zastanawiam się tylko jak dotrzemy na naszą wyspę :roll:
Dodano: 2009-11-26 20:13
Patrzajcie ją, daj palec, a całą ręke poweźmie
Piratka co się zowie :twisted: - zaśmiał się. - O nasz powrót nie bój żaby, nawet jeśli statek lekko poraniony. Mamy przecie sanie, przywiążemy do dzioba i nas pociągną ku naszej wyspie :twisted:
Dodano: 2009-11-27 17:19 Zmieniono: 2009-11-27 17:36
Jak zwykle Kapitan ma najlepsze pomysły z małymi wyjątkami, w końcu jak wiadomo nikt nie jest doskonały :twisted: :wink:
Tak wiec dotarli na ową wyspę... :D
Stanęła gołą stopą na ogrzanej plaży, wzięła głęboki wdech i rzecze. Wszędzie dobrze ale domu najlepiej lub też, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma...jakoś takoś to szło :roll:
Nagle ni z tego ni z owego przewróciła kapitana tak, ze się nogami nakrył i uciekając krzyknęła - kto pierwszy przy tamtej palmie

Dodano: 2009-11-27 17:23
<
odniósł się i runął na Rose, po drodze zbierając piaskowe kule-pociski i ciskając w kamratkę. Dogonił ją, zamienił w piaskowego bałwanka, stanął zawiadacko wspierając się kutlasem i zapytał zaciekawiony>
O jakich wyjątkach Waćpanna myślała? :twisted:
Dodano: 2009-11-27 17:31
Nie dała za wygraną, pacnęła wkutlasa ze wszystkich sił, tak że kapitan stracił kolejny raz równowagę i zarył nosem w piach. I ruszyła co sił...obmyślając kolejną psotę :twisted: Dochodziły ją różne niecenzuralne słowa jakie padały z ust Kapitana pod jej adresem :wink: ale miała to w nosie :D
Dodano: 2009-11-27 17:58
Psiakrefff - syknął, biegnąc ile sił w nogach. - Ejj! Stój!! Mam ciasteczka 8)
Dodano: 2009-11-27 19:51
Jakby to było ptasie mleczko...to kto wie, może bym nieco zwolniła...
:!:
Dodano: 2009-11-28 17:08
Hmmm... - pomyślał, po czym chwycił papugę jednego z majtków i w pośpiechu wydoił.
Rose, Rose :!: 8) :lol: - zawołał, unosząc smakołyk nad głową. :twisted:
Dodano: 2009-11-28 21:54
Kapitan jako że już w wieku słusznym...nie dał rady jej dogonić. Zajęło mu trochę czasu by dotrzeć do miejsca wcześniej wskazanego tj. do ostatniej palmy
W końcu doczołgał się resztkami sił dysząc okrutnie. Pomyślała - biedaczysko, ależ go ten czas posunął :twisted: Podeszła doń i z troską w głosie zapytała - czy wszystko w porządku :?: :roll:
Dodano: 2009-11-29 11:06
Powiedzmy, iż po masażu pleców będzie prawie wszystko oki 8) - odparł, uśmiechając się piracko. Nagle z palmy urwał się kokos, łupnął kapitana w głowę i pogrążył w głębokim śnie o treściach niejasnych. :twisted:
Dodano: 2009-11-29 15:43
Drzemka kapitanowi wyjdzie tylko na zdrowie :) pomyślała. Opróżniła calutkie opakowanie ptasiego mleczka i postanowiła popływać z delfinami. :wink:
Jak kapitan dojdzie do siebie trza nam ruszać do miejsca w którym schowane są łupy. Jeno on zna drogę wiec trzeba mieć się na baczności coby ze spółki nie wypaść i gołodupcem nie zostać :roll: Innymi słowy trza być miłą...<nie cierpię być miła >:twisted:
Dodano: 2009-11-30 09:13
<we śnie swoim wędrował pośród chmur tkanych z kokosowego mleka, przez zamieć kokosowych wiórków, nie bardzo się zastanawiając gdzie jest i co tu właściwie robi. Obudził go dopiero swąd porannej pieczeni. Otworzywszy oczy poczuł potworny ból głowy, jakby zeszłego wieczora upił z kilkanaście dobrych litrów rumu>
Cóż za potworny ból głowy! - stwierdził, po czym przetoczył się na bok i dostrzegł dziewczynę, odzianą w pirackie łaszki, siedzącą w towarzystwie wielkiego kocura przy ognisku, na którym to piekł się spory kawał mięsa.
- Przepraszam... - rzekł niemrawo, albowiem w gardle miał piach. - Kim jesteś? Kim jestem? - zapytał, wprawiając Rose w niemałe zakłopotanie.
Dodano: 2009-11-30 14:58
Mogłam się tego spodziewać - pomyślała - guz wielkości dorodnej śliwy na głowie kapitana wyrósł :twisted: Nie dość tego. Zmiarkowała po gadce onego, iż jak nic zapadł na amnezje.
Hm...są dwa wyjścia albo zacznę nieszczęśnikowi przypominać kim jest i po cośmy tu przybyli. Albo... i nie będzie takowej potrzeby
Kusiło ją oj kusiło...by troszkę się podroczyć :twisted:
Póki co rzekła. Siadaj Waść i napij się...Podała Kapitanowi rum bijać się z myślami, którą ścieżkę obrać...dobra czy zła :twisted: :roll:
Dodano: 2009-11-30 17:15
<wychylił jeden róg, wychylił drugi, wychylił trzeci i coś mu we łbie zaświergotało>
Jak się Waćpanna zowiesz, może mi powiesz? Bo za nic nie mogę spamiętać, a strzelać nie będę. - po chwili pogrzebał w kaburze, wyjął pistolet skałkowy, co uwierał go w zad, zerknął w lufę.
- O, a co to...
Dodano: 2009-11-30 17:38
- Oj - udała zasmuconą - Waść mnie nie pamiętasz 8O Przecież jam jest Twą...hm jakby tu powiedzieć i nie zełgać zbytnio. No wiec, jam jest Twą towarzyszką doli i nie doli, zawszeć mi ufał i nie krył przede mną swych tajemnic a zwą mnie Rosemary dla przyjaciół Rose :)
Patrząc jak kapitan wymachuje gnatem myśląc, iż jest to bezużyteczny przedmiot, przesunęła wymierzoną weń lufę nieco w bok i tak dalej prawi.
- Niech mi będzie wolno zaopiekować się tym czymś co jak sadzę nie będzie nikomu potrzebne - i zwinnym ruchem odebrała niepożądany przedmiot. :twisted:
A teraz mój drogi trochę pospacerujemy, może się to i owo przypomni Waszmościowi :wink:
Dodano: 2009-11-30 18:32
<idzie plażą, idzie i myśli, a w tych myślach nic mu się nie formuje poza butelką rumu>
Rose, Rose, coś mi to mówi... <myśli>
A ten tu to kto? - spoglądnął na Jaguara. - łypie jakby był głodny. I w jakim celu jesteśmy na tej wyspie?
Dodano: 2009-11-30 19:00
Niedobrze <mysli> Jakby tu pamięć kapitanowi przywrócić acz nie całkowitą :roll:
Yyy że tak powiem, no więc, jakby tu...Czy wspominałam Tobie o zacny Wildzie, iż masz bardzo ważną misje do spełnienia. Zatem przybyliśmy tu byś mógł nieco odpocząć a przy okazji sprawdzić jak się mają moje i w 1/4 Twoje łupy. 8)
Jaguar i jego wzrok, mówiący sam za siebie, jest swego rodzaju motywacją dla Twych poczynań - jeśli wiesz co mam na myśli :twisted:
Dodano: 2009-11-30 19:23
A jak tak to ruszajmy. - stwierdził, w głowie mętlik mając, po czym chwycił za miecz i dokoła nim machając. - Gdzież Ci, co łupów strzegą? - nastroszył się jak do bitwy przystało. :twisted:
Hmm, powiadałaś, żeś ma towarzyszka niedoli... O ile pamiętam, tak w dalekim kraju (którego nazwy już nie pamiętam) określano niewolnice. Dobrze rozumuję? :roll: O! Ależ ja mam kapelusz. Czyżebym się nie mylił i panem jakimś był? :twisted:
Dodano: 2009-11-30 20:06
Mój drogi kapelusz dostałeś właśnie ode mnie przy jakieś uroczystości, nie wiem gwiazdka to była czy zgoła inna uroczystość :roll: Sam fakt posiadania kapelusza pana z człeka nie czyni
Co zaś się tyczy mego do Cię przywiązania. To ma on zgoła inny charakter i jest raczej układem partnerskim. Boć przecie, jak sam dobrze pamiętasz a jeśli nie to łaskawie raczę Tobie przypomnieć, iż niewolnice swoje piętnowałeś swymi inicjałami w miejscu nader powabnym <tu się zarumieniła lekko>, że tak to ujmę. :wink:
Dodano: 2009-12-01 10:30
Jakoś wspomnieć nie mogę. Gdzie więc są owe niewolnice? Ktoś w końcu musi wykopać te nasze łupy. - zamyślił się, wyjmując szpadel z kieszeni. - A tak swoją drogą, czemuż mi przypadła tylko 1/4 tych łupów? Nie pamiętam bym taki układ czynił. :roll:
Dodano: 2009-12-01 18:13
- Wszystko się Waszmości pomieszało...to przez tego kokosa coś nim oberwał. Czwartą część łupów mają dostać nieliczni majtkowie co się po ostatniej potyczce z Godzillą ostali, dla nas jest cała reszta pół na pół. :twisted: <myśli - może taki układ przejdzie>. A niewolnice sam żeś Waść uwolnił kiedy Cię naszła chęć czynienia dobrych uczynków :D
- Coś mi się zdaje, że trzeba ziół na poprawę pamięci naparzyć i kapitanowi zapodać :roll: Póki co masz tu flaszeczkę rumu, też niezgorsze lekarstwo a może i nawet lepsze :wink:
Dodano: 2009-12-01 18:17
<upił nieco rumu, po czym stwierdził>
Coś tu Waćpanna kręci, od kiedy dajemy łupy majtkom? oO Godzilla? Nie no, zaraz się dowiem, że czyhają na nas żółwie ninja... Coś tu ne passe;> - zakręcił się, po czym klapnął na piach. - Hmm. - zamyślił się.